Schronsie

Zagrożenia dronowe dla budowli ochronnych – Taktyka Roju

Współczesne zagrożenia dronowe dla budowli ochronnych – Taktyka Roju wymuszają całkowicie nowe podejście do projektowania infrastruktury krytycznej. Polskie przepisy dotyczące budowania obiektów ochronnych dla ludności cywilnej opierają się na założeniu, że środek rażenia uderzy w pewnej odległości od schronu, a zadaniem konstrukcji jest zniesienie pośrednich skutków trafienia. Przez dziesiątki lat takie podejście się sprawdzało, ponieważ nie używano masowo precyzyjnej amunicji. Nawet jeśli stosowano taką broń, to z powodu jej ceny (liczonej w milionach dolarów) relacja koszt-efekt powodowała, że jej użycie musiało mieć wysokie uzasadnienie strategiczne. Wysokie uzasadnienie może przyjmować różne kryteria.

Izraelskie ataki rakietowe precyzyjnie wymierzone w fundamenty wielokondygnacyjnych budynków powodowały całkowite zawalenie konstrukcji, nie dając żadnych szans ludziom w środku. Z kolei irańskie komunikaty w trakcie konfliktu nakazywały osobom postronnym trzymanie się w bezpiecznej odległości od np. amerykańskich żołnierzy relokowanych do hoteli z terenów jednostek wojskowych – w dalszej kolejności precyzyjnie atakowano właśnie wspomniane hotele czy restauracje. Rosyjskie uderzenia na infrastrukturę, np. na most w Kijowie czy centrum biznesowe Incom, gdzie używano wyspecjalizowanych bezzałogowców, a z pokładu drona obserwującego prowadzono bieżącą ocenę skutków ataku, wyraźnie ukazują rewolucję w taktyce walki. Zdarzenia te udowadniają, jak istotne są współczesne zagrożenia dronowe dla infrastruktury krytycznej i budowli ochronnych – Taktyka Roju i jak bardzo wpływają one na dotychczasowe standardy odporności. Pewność zniszczenia czy uszkodzenia obiektu zależy już nie tylko od brutalnej energii kilkusetkilogramowej głowicy drogiego pocisku manewrującego, ale również od możliwości stosunkowo taniego, lecz wyrafinowanego drona. Co jeszcze bardziej ciekawe to w niektórych przypadkach nieprzyjaciel może kontrolować stan uszkodzenia obiektu niszcząc go tylko częściowo, czego przykładem jest atak na most w Kijowie.

Do niedawna tak precyzyjne ataki były możliwe do przeprowadzenia niemal wyłącznie przy zastosowaniu drogich pocisków manewrujących, takich jak rosyjski Ch-101. Według danych z analizy portalu Defence24 koszt jednego takiego pocisku to przedział od 2 do 2,4 mln dolarów. Niestety, ostatnie wydarzenia na Ukrainie – a konkretnie masowe i precyzyjne użycie platform Gierań-5 – dowodzą, że chirurgicznie dokładny atak zagrażający kluczowym obiektom można przeprowadzić za około 5–10% kosztów pocisku manewrującego. W artykule Polski Zbrojnej cenę drona Gierań-5 oszacowano na około 100 000 dolarów. Powyższe zmiany sprawiają, że musimy natychmiast przedefiniować poziom bezpieczeństwa w obiektach ochronnych.

W analizie CSIS z 4 września 2026 roku pojawiła się niezwykle ciekawa ocena rozwoju dronów z rodziny Gierań. Traktuje ona o niesamowitych zdolnościach adaptacyjnych rosyjskiego przemysłu dronowego do zmiennych warunków pola walki. Czas między pojawieniem się na froncie czynnika osłabiającego skuteczność drona (np. nowego systemu przeciwdziałania) a znalezieniem rozwiązania, wprowadzeniem zmian i wyprodukowaniem ulepszonej konstrukcji skrócono często do zaledwie kilku tygodni. W rezultacie na przestrzeni kilku lat dron używany pierwotnie w prostym systemie „wystrzel i zapomnij” stał się wysoce precyzyjną bronią, kierowaną w ostatniej fazie ataku, o wielorakim zastosowaniu.

Pomijając samą ewolucję konstrukcji, warto przejść od razu do najważniejszych kwestii technicznych. Drony z rodziny Gierań produkowane są w fabrykach w Ałabudze i Iżewsku. Każdy z tych zakładów dysponuje własnymi technologiami, co dodatkowo zwiększa repertuar możliwości maszyn, np. poprzez zastosowanie zróżnicowanych typów głowic bojowych.

Obejrzyj film z demontażu drona

Z mojego punktu widzenia największy przełom nastąpił latem ubiegłego roku, kiedy wybrane warianty tych dronów wyposażono w modemy sieci radiowej mesh. Od tej pory każda jednostka stała się przekaźnikiem sygnału dla innych maszyn, tworząc odporną na utratę pojedynczych węzłów sieć komunikacyjną zarówno między dronami w powietrzu, jak i między całkiem zsynchronizowanym rojem a operatorem. Wymiana informacji na temat wykrytej obrony przeciwlotniczej następuje w czasie rzeczywistym. Ponieważ każdy dron stanowi niezależny węzeł sieci, utrata jednego czy kilku z nich nie powoduje zerwania łączności. Obie fabryki stosują kompatybilne rozwiązania, więc struktura fabryczna maszyn nie ma znaczenia dla poprawnego działania całego roju. Zatem rozwój pojedynczego drona jest tylko środkiem do stworzenia zespołowego systemu rażenia.

Nagrania z demontażu tych maszyn potwierdzają również stosowanie zaawansowanej optoelektroniki – od prostych kamer po systemy pracujące w podczerwieni z dużym powiększeniem oraz dalmierze laserowe. Wersje przenoszące pociski powietrze-powietrze posiadają kamery monitorujące przestrzeń zarówno z przodu, jak i z tyłu. Maszyny te w strukturze roju pełnią rolę eskorty i obrony przed wrogimi myśliwcami, śmigłowcami czy dronami przechwytującymi.

Obejrzyj jak dron niszczy przęsła linii przesyłowych.

Przenoszone środki bojowe

W sferze miniaturyzacji i niszczycielskiej siły ładunków również nastąpił ogromny skok. Masę głowic bojowych zwiększono z początkowych 50 kg do ponad 100 kg. Trzeba pamiętać, że masa głowicy jest ściśle zależna od planowanego zasięgu maszyny oraz jej masy startowej. Ograniczenia te można jednak znacząco obejść, wynosząc drony na odpowiednią wysokość za pomocą samolotów macierzystych, do czego przystosowane są rosyjskie bombowce oraz myśliwce piątej generacji. W raportach pojawiają się już informacje o dedykowanych głowicach nowej generacji o masie aż 130 kg.

Obecnie dostępny katalog środków bojowych obejmuje m.in.:

Oznaczenie Typ / Opis ładunku
BSF-50 głowica odłamkowa o masie 50 kg
BST-52 głowica kumulacyjno-zapalająca o masie 51 kg
OFZBCh-50 głowica odłamkowo-zapalająca o masie 51 kg
TBBCh-50 głowica termobaryczna o masie 51 kg
KOFZBCh-90 głowica kumulacyjno-zapalająca o masie 90 kg
BST-52 x 2 dwie głowice ułożone sekwencyjnie (tandemowo) o łącznej masie 102 kg
PTM-3 miny przeciwpancerne
R-60 / Verba pociski rakietowe klasy powietrze-powietrze oraz przeciwlotnicze
Wabiki po 2 sztuki instalowane na jednego drona-matkę

W 2026 roku do klasycznego drona Gierań-2 o napędzie śmigłowym dołączyły odrzutowe wersje Gierań-4 i Gierań-5. Gierań-4 otrzymał zmodyfikowaną geometrię skrzydeł, dostosowaną do wyższych prędkości przelotowych, natomiast Gierań-5 całkowicie odszedł od tradycyjnego układu skrzydeł typu delta.

Zastosowanie silników odrzutowych przełożyło się na gigantyczny skok prędkości – ze skromnych 180–185 km/h w starszych generacjach do aż 600–700 km/h w najnowszych modelach. Ponieważ energia kinetyczna wzrasta proporcjonalnie do kwadratu prędkości, pociski te – przy odpowiednio wzmocnionej konstrukcji kadłuba – zyskały potężną zdolność penetracji mechanicznej.

Zdolność ta drastycznie wzrasta w połączeniu z głowicami tandemowymi. Przy precyzyjnym dostrojeniu zapalnika do prędkości uderzenia, dron przebija wstępnie skruszoną przez pierwszy ładunek strukturę ściany, a detonacja głównej głowicy następuje dopiero wewnątrz obiektu. Dla porównania: starsze drony o napędzie tłokowym przy uderzeniu w solidną ścianę frontową często ulegały rozbiciu na elewacji, rozlewając jedynie płonące paliwo. Od momentu masowego wdrożenia odrzutowych platform generacji 5 musimy liczyć się z katastrofalnymi skutkami detonacji bezpośrednio wewnątrz pomieszczeń.

Zdalne sterowanie przez operatora w ostatniej fazie lotu pozwala na celowanie prosto w okna czy czerpnie powietrza, co przy użyciu choćby jednej głowicy termobarycznej ma porażające skutki dla osób wewnątrz. Nawet pozorne uderzenie w wyższe kondygnacje i naruszenie stropu nad piwnicą może sprawić, że rozlane, płonące paliwo z drona spłynie w dół, tworząc śmiertelną pułapkę. Niestety, w obliczu zsynchronizowanego działania w strukturze roju, sytuacja obrońców wygląda jeszcze gorzej.

Cyfrowa ekipa wyburzeniowa - moja wizja niedalekiej przyszłości.

Aby uzmysłowić sobie postęp technologiczny, porównajmy atak starych dronów i nowoczesnego roju do metod działania ekipy budowlanej. Oczywiście działanie głowic na tym etapie uprościłem dla lepszego zobrazowania. Z czasem uzupełnię informacje dokładniej. Cena bazowej platformy jest szacowana na około 100 tys. USD, natomiast koszt wersji wyposażonych w dodatkowe systemy i specjalistyczne głowice jest odpowiednio wyższy.

Wyobraźmy sobie dawną taktykę: wysyłamy na plac budowy robotnika z małym młotkiem i każemy mu zniszczyć żelbetowy schron. Po pierwsze, ma on problem ze znalezieniem właściwego budynku na gęsto zabudowanym osiedlu, bo nic nie widzi, a łączność z kierownikiem została zerwana. Po drugie, jego narzędzie jest skrajnie nieefektywne i jednorazowe. Tak działały pierwsze generacje dronów Gierań – leciały na sztywno wprowadzoną pozycję GPS i bezwładnie spadały w rejon celu.

To, co widzimy dzisiaj przy ewolucji platform odrzutowych, to narodziny wyspecjalizowanej, cyfrowej ekipy wyburzeniowej. Poniżej przedstawiam własną projekcję tego, jak taki system może wyglądać w niedalekiej przyszłości. Na cel nie leci już jeden „ślepy” dron, lecz cały komplementarny zespół zadaniowy, połączony wspólną siecią mesh:

1. Pierwszy dron (Majster): Krąży najwyżej. Posiada zaawansowaną kamerę i radio – wyszukuje słabe punkty konstrukcji, koordynuje nalot i spina łączność.
2. Drugi dron (Przecinarka): Działa jak palnik. Wykorzystuje głowicę kumulacyjną, aby wypalić otwór, przeciąć pręty zbrojeniowe i usunąć zewnętrzną osłonę żelbetową.
3. Trzeci dron (Taran): Wpada precyzyjnie w wycięty wcześniej kanał i dzięki potężnej energii kinetycznej oraz głowicy tandemowej rozsadza konstrukcję ściany od środka.
4. Czwarty dron (Czyściciel): Wykorzystuje ładunek termobaryczny, który wnika przez powstałą wyrwę i całkowicie niszczy wnętrze obiektu falą nadciśnienia.

Poniższa tabela obrazuje, jak w cenie zaledwie jednego pocisku manewrującego Ch-101 (ok. 2 mln USD), który potrafił spektakularnie zniszczyć tylko jeden cel, napastnik mógłby sformować zróżnicowany, autonomiczny rój posiadający nawet własną osłonę przeciwlotniczą:

Rola w zespole Typ platformy / Wyposażenie Uzbrojenie / Funkcja taktyczna Koszt jedn. (USD) Liczba Łączny koszt (USD)
1. Majster / Dowodzenie Gierań-5 (Odrzutowy) + Głowica EO/IR + Moduł Mesh/GSM Krążenie na pułapie, przekazywanie obrazu, naprowadzanie sekwencyjne 180 000 1 180 000
2. Eskorta / Anti-OPL Gierań-5 (Odrzutowy) + Stacja detekcji + Pocisk (np. R-73 / Igła) Zwalczanie śmigłowców i dronów przechwytujących obrońców 220 000 2 440 000
3. Przecinarka (HEAT) Gierań-5 (Odrzutowy) + Głowica kumulacyjna KOFZBCh Wycięcie zbrojenia i usunięcie osłony żelbetowej lub drzwi 110 000 3 330 000
4. Ciężki Taran (Tandem) Gierań-5 Heavy + Ładunek Tandem-HE (~100 kg) Wniknięcie w wybitą szczelinę, rozsadzenie struktury i wywołanie spallingu 160 000 4 640 000
5. Czyściciel (Termobar) Gierań-5 (Modułowy) + Pakiety termobaryczne BST-52 Wniknięcie przez wyrwę, wybuch quasi-statyczny we wnętrzu 130 000 2 260 000
6. Przynęty / WRE Drony lekkie tłokowe (np. Gerbera) Nasycenie obrony OPL, generowanie celów pozornych, zakłócanie (jamming) 25 000 4 100 000
Rezerwa Logistyczna Szyfrowana łączność satelitarna, mobilne stacje Zapasowe moduły naziemne i bezpieczne kanały danych — — 50 000
SUMA CAŁKOWITA Rój 16 maszyn bezzałogowych Łączna masa głowic: ~950 kg — — 2 000 000 USD

Co niezwykle istotne – po wykonaniu zadania głównego i zniszczeniu schronu, pozostałe w powietrzu maszyny mogą się rozproszyć i autonomicznie zaatakować cele wtórne: stacje paliw, przepompownie czy lokalną infrastrukturę krytyczną. Na samym końcu misję dokończy sam „majster”, ponieważ on również niesie w sobie własną głowicę bojową.

W cenie jednego tradycyjnego pocisku manewrującego, który dawniej niszczył pojedynczy punkt, agresor otrzymuje dziś inteligentny, zsynchronizowany rój, zdolny do sparaliżowania i sterroryzowania sporej części miejskiej dzielnicy.