Kapral Konieczka- prawdziwa historia pierwszych strzałów 01.09.1939r.
1 września 1939 roku, godzina 1:20 w nocy.
Zanim padły salwy z pancernika Schleswig-Holstein na Westerplatte, w lasach koło Jeziorek (przy dzisiejszej drodze krajowej nr 10) rozgorzała pierwsza walka II wojny światowej.
To tam posterunek polskiej Straży Granicznej został zaatakowany przez niemiecką grupę dywersyjną.
Wśród obrońców był kapral Piotr Konieczka — 38-letni rolnik, mąż i ojciec dwóch synów. Gdy przewaga wroga zmusiła Polaków do odwrotu, Konieczka został przy karabinie maszynowym, osłaniając odwrót kolegów.
Został ranny, a potem dobity kolbami karabinów. Zginął na stanowisku bojowym.
Dziś uznaje się go za prawdopodobnie pierwszego polskiego żołnierza poległego w tej wojnie.
Umocnienia na zachodniej granicy często były budowane dopiero latem 1939 r., co opisywałem przy okazji umocnień koło Gołańczy.
Niemcy zaś zbudowali je na przykład wokół Piły znacznie wcześniej w specjalnym programie granicznym.
Dlaczego ta historia jest dziś tak ważna z punktu widzenia inżynierii i zarządzania ryzykiem?
Bohaterstwo jednostki jest bezcenne, ale bez odpowiednio przygotowanej infrastruktury obronnej, umocnień oraz ciągłości dowodzenia, cena płacona przez ludzi jest najwyższa z możliwych.
Zarówno w wojskowości, jak i w nowoczesnym zarządzaniu bezpieczeństwem czy infrastrukturą krytyczną obowiązuje ta sama zasada: bezpieczeństwo i odporność buduje się przed kryzysem, a nie w trakcie jego trwania.