Schronsie

Artykuł
Wolontariusze we włoskiej obronie cywilnej

Wolontariusze z Protezione Civile

Dlaczego włoski system obrony cywilnej jest jednym z najlepszych na świecie?

Dlaczego włoski system obrony cywilnej jest jednym z najlepszych na świecie?

Według mnie dlatego, że u jego podstaw leży zwykła, ludzka chęć pomagania i głęboko zakorzeniona zasada: „Dziś pomagam ja, jutro ktoś pomoże mi”. To kultura gotowości do poświęcenia, wykształcona przez wieki surowych doświadczeń, a nie tylko suche regulacje prawne.

Kilka lat temu, przejeżdżając przez małą miejscowość w słynnym regionie Chianti, zaparkowałem samochód obok budynku, z którego dobiegał spory zgiełk. Myślałem, że to lokalny bar. Nie chcąc stawać na prywatnym terenie bez pozwolenia, wszedłem do środka. Zamiast klientów z drinkami zastałem kilkudziesięciu mężczyzn grających w bilard i rzutki. Żywo dyskutowali, ale na stołach nie było ani grama alkoholu. To było moje pierwsze – jeszcze nieświadome – spotkanie z Protezione Civile.

Ci faceci to gotowa, lokalna grupa operacyjna. Dzięki odpowiedniemu przeszkoleniu i strukturom są w stanie nieść pomoc w zaledwie kilka sekund od wystąpienia sytuacji kryzysowej. Bez czekania na oficjalne wezwania, bez biurokratycznych wniosków i bez paraliżu decyzyjnego. Co więcej – kilka kilometrów dalej, w sąsiedniej wiosce, działa kolejna taka grupa. Ludzie ci znają się od dziecka, znają każdą boczną ścieżkę, topografię terenu i konstrukcję lokalnych budynków. W razie katastrofy doskonale wiedzą, ilu sąsiadów może przebywać w zagrożonym domu.

A jak to wygląda u nas?

Zgodnie z polskimi przepisami w obecnym kształcie, realna obrona cywilna ma powstać... dopiero po ogłoszeniu stanu wojennego. Czy to nie o wiele za późno?

Obrona cywilna to tkanka tworzona w czasie pokoju, a nie procedury wyciągane z szuflady w godzinie „W”. Czas na zmianę tego stanu rzeczy.

Mój pojedynczy głos niewiele znaczy i zapewne niczego nie zmieni, ale pisząc to teraz… ja będę mógł kiedyś powiedzieć sobie, że chociaż próbowałem. Przecież lawinę rusza często jeden mały kamyk.

Istota włoskiego fenomenu - Obrona Cywilna

Istota włoskiego fenomenu

By poprawnie merytorycznie odnieść się do fenomenu włoskiej obrony cywilnej, trzeba po pierwsze oddzielić wszelkie formy wzajemnej pomocy, które wykształciły się przez wieki, od jej obecnej, formalnej struktury.

Z uwagi na położenie w strefie aktywnej sejsmicznie oraz górzyste ukształtowanie powierzchni większości terytorium, Włosi byli zmuszeni pomagać sobie już od dawna. Walczyli ze skutkami trzęsień ziemi czy powodziami zdecydowanie częściej niż inne narody. Spowodowało to, że włoska obrona cywilna to nie jedna, centralna instytucja w stylu wojskowym. To narodowy system, w skład którego wchodzą straż pożarna, wojsko, naukowcy, ale przede wszystkim – ogromna armia przeszkolonych wolontariuszy (ponad 800 tysięcy ludzi w całych Włoszech!).

Po katastrofalnej powodzi we Florencji w 1966 roku uświadomiono sobie, że Włochom nie brakuje spontanicznej solidarności, lecz dobrze zorganizowanego systemu publicznego, który tę energię wykorzysta i ukierunkuje to, co dotychczas było chaotyczne. Dziś system składa się z ponad 5000 organizacji.

Jak to działa?

System jest maksymalnie scentralizowany na poziomie planowania, ale całkowicie zdecentralizowany w działaniu. Pierwszym odpowiedzialnym za ratownictwo jest zawsze Sindaco (burmistrz) danej gminy, który dysponuje lokalnymi siłami – dokładnie takimi grupami, jaką spotkałem.

Kogo widziałem w Chianti? Prawdopodobnie byli to członkowie jednej z dwóch głównych organizacji: Misericordia lub Anpas.

Confederazione Nazionale delle Misericordie d'Italia (Misericordie)

To absolutny fenomen na skala światową i jedna z najstarszych organizacji humanitarnych w Europie – jej korzenie sięgają 1244 roku (powstała we Florencji).

W czym tkwi ich siła? Słowo Misericordia oznacza „Miłosierdzie”. Dziś to gigantyczny ruch zrzeszający ponad 700 lokalnych bractw. Wolontariusze w charakterystycznych żółto-niebieskich strojach obsługują karetki pogotowia, pomagają chorym i stanowią trzon sił ratowniczych podczas trzęsień ziemi czy powodzi. To właśnie ich lokalną siedzibę (tzw. Sede) najprawdopodobniej odwiedziłem – często mają tam świetlice z bilardem, gdzie wolontariusze spędzają czas podczas dyżurów.

ANPAS (Associazione Nazionale Pubbliche Assistenze)

To z kolei „świecka” alternatywa dla zakorzenionej w tradycji chrześcijańskiej Misericordii. ANPAS powstał pod koniec XIX wieku jako federacja niezależnych, publicznych stowarzyszeń pomocy.

Rola w systemie: Skupia setki tysięcy wolontariuszy w całych Włoszech. Działają na identycznej zasadzie – lokalne społeczności tworzą własne punkty ratownictwa, dzielą się dyżurami, dbają o sprzęt, szkolą się z pierwszej pomocy oraz działań przeciwpowodziowych.

Lista organizacji jest oczywiście znacznie dłuższa. Znajdują się na niej stowarzyszenia zajmujące się psami tropiącymi, związki byłych policjantów, agentów ochrony, kierowców, operatorów CB-radio, przyrodników, a także kluby alpinistyczne czy płetwonurkowe.

Jak można zostać wolontariuszem? Nic prostszego. Wystarczy wybrać jedną z tysięcy organizacji z krajowej listy włączonej do systemu… i już. Każdy znajdzie coś dla siebie, ponieważ w systemie Obrony Cywilnej, odpowiedzialnym za odporność społeczną, przyda się każda umiejętność.

Obejrzyj strony włoskiej obrony cywilnej

Włoska brona cywilna
Włoska obrona cywilna
Misericordia obrona cywilna
Misericordie obrona cywilna
ANPAS obrona cywilna
ANPAS obrona cywilna
Polskie przepisy – gdzie tkwi błąd? - Obrona Cywilna

Polskie przepisy – gdzie tkwi błąd?

Zgodnie z ustawą o ochronie ludności i obronie cywilnej, ochrona ludności składa się z organów samorządowych i państwowych oraz podmiotów ochrony ludności.

Biorąc pod uwagę zamkniętą listę wyszczególnionych podmiotów (i odejmując od niej formacje takie jak straże pożarne czy Państwowe Ratownictwo Medyczne), obywatel chcący wspierać ochronę ludności w Polsce na zasadzie wolontariatu ma bardzo ograniczony wybór. Musi zdecydować się na: GOPR, TOPR, WOPR, organizacje harcerskie, Caritas Polska, PCK, PZŁ, PZW lub Aeroklub Polski.

Moim zdaniem to o wiele za mało. Brakuje tu tak oczywistych podmiotów jak choćby wszelkie stowarzyszenia byłych wojskowych, organizacje proobronne czy kluby strzeleckie.

Mój przepis na budowanie obrony cywilnej w Polsce:

  • Wciągnąć
    do systemu każdą organizację i stowarzyszenie skupiające ludzi, których pasję można wykorzystać na potrzeby obrony cywilnej.
  • Wspomóc
    te organizacje finansowo w zamian za określone świadczenia i gotowość operacyjną związaną z obronnością.
  • Wyasygnować
    środki na dofinansowania dla Urzędów Pracy na kursy w zawodach kluczowych dla obrony cywilnej (np. operator koparki, elektryk) dla osób w wieku 50+ (młodsi prawdopodobnie będą potrzebni armii).

Wszystko to powinniśmy wdrażać niezwłocznie.

System obrony cywilnej to nie tylko procedury – to przede wszystkim ludzie, a ze wszystkich najlepsi są ci, którzy działają napędzani pasją.